W życiu nauczyliśmy się, że odgrzewane rzeczy zwykle są gorsze, to już nie to samo…
Wyjątkiem mogą być przykłady filmów Ojciec Chrzestny czy Obcy, gdzie sequel’e były jeszcze lepsze. W muzyce też zdarzaj a się takie rodzynki, choć może w tym przypadku to raczej ciekawostka niż rodzynek. Rihanna z swoją Umbrela strasznie mnie drażniła, na jej widok łapałem w ataku szału za pilota nerwowo szukając następnego kanału. Podobnie reaguję słysząc rozgłośnię pewnego pana z Torunia :/ Najpierw mną wstrząsnęło obrzydzenie, później fala śmiechu zakończona donośnym czknięciem. Dlaczego? Zobaczcie sami…